poniedziałek, 11 stycznia 2016

Rozdział 1



Droga Hermiono,
18 lat temu w niedługim czasie po  twoich narodzinach dostałem pewien list i obiecałem, że dostarczę Ci go po twoich 18 urodzinach tak więc robię to.
Albus Dumbledore.

Hermiona zaciekawiona spojrzała do koperty w której znajdował się kolejny list i czym prędzej zaczęła czytać.

Kochana còreczko,
Zapewne dziwi cię fakt że tak się do ciebie zwracamy lecz musisz zrozumieć pewną sprawę. Nazywam się Olivia Green i jestem twoja matką. Opowiem ci po krótce historie mojego życia. Jestem czystej krwi czarownica, a jak zapewne wiesz 18 lat temu każda rodzina czystej krwi służyła Voldemortowi w przypadku mojej rodziny nie było inaczej. Moi rodzice wstapili w szeregi Czarnego Pana gdy miałam 16 lat. Na początku mi również on imponowal, miał wielką siłę i jeszcze większe plany. Wszystko było pięknie do momentu moich 17 urodzin kiedy to zniknął mój namiar i mogłam czarowac poza szkołą. Czarny Pan nalegal abym jeździła na misje z innymi tak więc robiłam to. Właśnie wtedy przejrzałam na oczy. On wcale nie był taki wspaniały jak na początku myślałam. Zabijał ludzi tylko dlatego że mu oni nie pasowali do jego wizji świata. Pewnego dnia powiedziałam rodzicom , że mam dość służenia mu, że nie zniosę widoku śmierci kolejnych ludzi. Matka wtedy zaczęła płakać i przepraszać mnie za to że mnie w to wpakowali. Ojciec też przepraszał ale powiedział że już jest za późno i Lord Voldemort nie pozwoli nam odejść, ale zrobi wszystko żeby ograniczyć moje misje do minimum. Od tamtego dnia moje życie polegało jedynie na strachu, że Lord znów mnie gdzieś wysle, albo co gorsza każe mi kogoś zabić. Tak więc żyłam w tym zawieszeniu aż do dnia kiedy spotkałam Jego twojego ojca. Był dwa lata starszy ode mnie pochodził z jednego z najstarszych czystokrwostych rodów w Bułgarii. Nazywał się Teodor Iwanow był z niego przystojny młodzieniec. Wysoki o brązowych oczach i slicznych brązowych lokach. Zresztą i jedno i drugie odziedziczylas właśnie po nim. Zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Do przez niego zaczęłam częściej jeździć na misje ale tylko na te na których on również był. Pewnego dnia zaprosił mnie na kawę i tak zaczęła się nasza miłość. Po kilku miesiącach zwierzyl mi się z tego że boi się Czarnego Pana i gdyby mógł to już dawno opuścił jego szeregi. Oczywiście ja gdybym mogła zrobilabym to samo. Nasza miłość kwitła tak jak i siła Lorda. Jakiś czas później dowiedziałam się ze jestem w ciąży, oboje byliśmy przeszcześliwi lecz wiedzielismy, że nasze dziecko nie może być tak blisko Czarnego Pana. Balismy się o ciebie. Więc postanowiliśmy uciec. Moi rodzice pomogli nam upozorowac własną śmierć i tak przez kolejne 9miesiecy ukrywalismy się w Londynie. Teo znalazł nam dom na który rzucił sporo zaklęć tak aby nikt nas nie odszukal. Aż pewnego dnia pojawilas się Ty. Nasza przepiękna córeczka. Cieszyliśmy się każda chwila spedzoną z tobą. Niestety krótko po tym jak skonczylas 3 miesiące Voldemort dowiedział się o tym że zyjemy, był wściekły ze udało nam się go oszukać.w trosce o twoje bezpieczeństwo rzucilismy czar aby ukryć twą magię do 11 roku życia czyli momentu zaczecia szkoły. Znaleźliśmy mugolskie małżeństwo które nie mogło mieć dzieci i zaczarowalismy ich tak żeby myśleli że jesteś ich córka. Chwilę później spotkałam się z profesorem Dumbledorem żeby prosić go opiekę nad tobą i by pod żadnym pozorem nie pozwolił ci trafić do Slytherinu domu do którego należała cała moja rodzina. Tak więc jestem tu pisze ten list przy Albusie i mam nadzieję że nigdy nie będziesz musiała go czytać. Modlę się o to abym razem z twoim ojcem dała radę uciec i wrócić po ciebie kochanie. Lecz jeśli jednak go czytasz to znaczy że Czarny Pan okazał się lepszy od nas. Pamiętaj że zawsze będziemy cię kochać
Twoja mama (i tata choc on nie wie że napisałam ten list).


Hermiona miała mętlik w głowie. Nie wiedziała co ma o tym myśleć. Czy to wszystko było prawda? Była czarownicą czystej krwi? Jej rodzice wcale nie byli jej rodzicami? Wiedziała natomiast gdzie musi się udać aby uzyskać odpowiedzi na te pytania. Do Hogwartu miejsca gdzie wisiał portret byłego dyrektora szkoły który jako jedyny znał odpowiedzi na te pytania.


~~~~~
Witam chciałabym przeprosić za wszystkie błędy ale niestety rozdział pisany na tel.
Mam tylko jedna prośbę jeśli ktoś z was to przeczyta niech zostawi jakiś komentarz. Krytyki się nie boję ale chciałabym wiedzieć że pisze dla kogoś jeszcze oprócz samej siebie. Jeśli powytykacie mi błędy to będę zadowolona bo przynajmniej będę wiedziała co należy poprawic. Pozdrawiam

wtorek, 21 lipca 2015

Hej witam :)
Chciałabym tu publikować moje opowiadanie ale nie jestem pewna czy się wam spodoba więc na początek wrzucę coś jakby prolog.
Z góry przepraszam za wszelkie błędy szczególnie te interpunkcyjne bo z tym mam problem od zawsze. :P
Liczę na wasze szczere opinie :)
Tak więc życzę miłego czytania.


~~~
   Siedziała w swoim pokoju czytając podręcznik do transmutacji i rozmyślając jak będzie wyglądał jej kolejny rok w Hogwarcie. Jak to będzie teraz kiedy Czarny Pan odszedł raz na zawsze. Czy uda im się żyć tak jak przed wojną? Czy Hogwart nadal będzie taki sam mimo tego że tak dużo ludzi straciło tam życie? Czy nasi przyjaciele wciąż będą naszymi przyjaciółmi a wrogowie czy oni nadal będą wrogami? Oczywiście większość tych których uważała za wrogów nie życie lub jest zamknięta w Azkabanie lecz nie wszyscy.
   Gdy tak siedziała i myślała za oknem zaczęło padać co w Anglii nie jest niczym dziwnym lecz właśnie ten deszcz przywołał inne wspomnienia. Jej rodzice, tato który zawsze w takich chwilach robił jej gorącą czekoladę i mama która smażyła naleśniki byleby tylko zapomnieć o tej paskudnej pogodzie. Zasiadali wtedy przed kominkiem w salonie i rozmawiali, śmiali się lub najzwyczajniej w świecie oglądali telewizję jak prawdziwi mugole. Tak bardzo za nimi tęskni. Po wojnie próbowała ich odnaleźć lecz na próżno. Wygląda to tak jakby zapadli się pod ziemie. 

   W chwili kiedy pierwsza łza spłynęła po jej policzku usłyszała ciche stukanie w szybę tak bardzo charakterystyczne dla sowy. Wstała żeby wpuścić śliczną sówkę i zanim zdążyła dać jej wody i jakiś przysmaków sowa rzuciła na jej łóżko list i odleciała. Hermione bardzo to zaskoczyło więc czym prędzej zamknęła okno i wzięła list do ręki. Oczywiście wystarczyło jej jedno spojrzenie na charakter pisma i już wiedziała od kogo on jest. Ale jak to możliwe? Przecież on nie żyje.